Karolina Łucja Kozioł | Wywiady Głębi

 

„Po raz pierwszy w życiu Klara nie mogła rozsądnie myśleć. Ogarnęła ją panika.  Zatrzasnęła się w ogrodzie wyobraźni! Nie może wrócić do domu, by poszukać pomocy na zewnątrz. Chciała tu wejść tylko na chwilę, a teraz będzie musiała zostać tu na zawsze i zamiast żyć, będzie mogła sobie tylko wyobrażać, że żyje.”

Zamknięta w ogrodzie wyobraźni

 

 

Olga Bartnik: Witaj Karolina w przestrzeni Kobietą być i na Głębi. 

 

Karolina Łucja Kozioł: Miło mi być twoim gościem Olgo. 

 

OB: Przeczytałam ostatnio dwa Twoje zbiory opowiadań Zamknięta w ogrodzie wyobraźni /Ridero, 2018/ i Dwie kostki cukru /Ridero, 2019/

Kim jest Karolina Łucja Kozioł, znana czytelnikom jako Zamknięta w ogrodzie wyobraźni?

 

KŁK: Gdybym ja sama to wiedziała! Wciąż szukam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi na to pytanie i właśnie z tych poszukiwań powstał blog oraz oba tomiki opowiadań. Nawet ta najprostsza i zdawałoby się oczywista odpowiedź: jestem kobietą, wcale mnie nie definiuje. Noszę spodnie, jestem odpowiedzialna za utrzymanie domu, podejmuję sama ważne decyzje, w życiu nie założyłam szpilek, nie urodziłam też dziecka. Z zawodu jestem psychologiem i też jakoś nieszczególnie się z tym identyfikuję. Gdybym mogła wybierać jeszcze raz zostałabym latarnikiem. Jako skrajna introwertyczna i nadwrażliwiec dobrze czułabym się w takim odosobnieniu. No i miałabym widok na morze.

 

OB: O, przepraszam, wysoko wrażliwiec! Buntuję się przeciw negatywnym konotacjom słowa i ludzi szczególnie wrażliwych:)

Twoja przygoda z pisaniem rozpoczęła się, jak wniosłam ze słowa wstępnego do pierwszego zbioru opowiadań, wraz z krachem czy też punktem krytycznym w życiu. Opowiesz o tym? 

 

KŁK:  Moje pisanie miało swój początek znacznie wcześniej. Piszę praktycznie od chwili, gdy nauczyłam się stawiać pierwsze literki, jednak aż do momentu życiowego kryzysu nie miałam odwagi, by te swoje „grafogniotki” publikować. 

 

OB: Rozumiem. Czytam Twojego bloga i profil Zamknięta w ogrodzie wyobraźni wiem, że jesteś również utalentowanym rysownikiem i fotografem.  Dlaczego zatem pisanie, a nie album ze zdjęciami czy rysunkami? Jaki, Twoim zdaniem, potencjał niesie w sobie słowo, że jest dla Ciebie atrakcyjne, że wybrałaś właśnie tę drogę wyrazu twórczego?

 

KŁK:  Nie widzimy się, ale teraz właśnie się rumienię. Żaden ze mnie artysta plastyk ani fotograf. Owszem, malowanie i rysowanie sprawiało mi zawsze przyjemność i być może, gdyby ktoś w dzieciństwie ten talent by we mnie dostrzegł, nie rozmawiałybyśmy dzisiaj o słowach, ale o obrazach. Próbowałam się nawet uczyć rysunku i malarstwa w Starochorzowskim Domu Kultury pod okiem pani Anny Zając i pani Igi Słupskiej i było to absolutnie genialne doświadczenie. Udowodniłam sobie, że potrafię a kilkugodzinne mizianie pędzlem po płótnie było cudownym ćwiczeniem relaksacyjnym. Nie odnalazłam jednak ani swojej ulubionej techniki ani nie wypracowałam wyróżników stylu. Mam poczucie, że robiąc zdjęcia jestem ciut bliżej przekazania tego, jak widzę świat. Nie mam niestety żadnych podstaw teoretycznych i żadnego doświadczenia warsztatowego. Pstrykam intuicyjnie. Posługując się słowem, zyskuję zdecydowanie największą kontrolę nad efektem końcowym. Ale stwierdzenie, że ja sobie słowo jako tworzywo wybrałam, byłoby nieprawdziwe. Niczego nie wybierałam. Samo przyszło, a ja go jedynie nie odrzuciłam.

No i nie bez znaczenia jest też argument ekonomiczny. Pisanie praktycznie nic mnie nie kosztuje. Wydawanie też. 

 

OB: Pierwszy zbiór opowiadań Zamknięta w ogrodzie wyobraźni to zapis Twoich pisarskich początków, przedsmak Twojego pisarskiego świata. Jest różnorodny ze względu na treść, formę i rodzaje literackie. Znajdziemy tu wiersze i opowiadania, historie epizodyczne, dopełnione, krótkie serie opowieści życia bohaterów, którzy zorganizowali sobie szerszą przestrzeń, na przykład moi ulubieńcy Hrabina i Wituś. W tomiku przeczytamy opowiadania obyczajowe, oniryczne, z pogranicza realizmu magicznego, baśń i miniatury komediowe. Wszystkie teksty są napisane z wielką dbałością o piękno polszczyzny.

Jak powstawał ten zbiór i w jaki sposób dokonałaś doboru jego treści?

 

KŁK:  Pierwszy był blog i właściwie na blogu mogło się wszystko zakończyć. Wzięłam jednak udział w kursie pisarskim prowadzonym przez dr. Krystynę Bezubik i mogłabym zażartować, że Zamknięta w ogrodzie wyobraźni powstała jako praca zaliczeniowa na zakończenie kursu. Ale tak naprawdę była prezentem dla moich rodziców. Oni nie korzystali z internetu i nie mogli czytać moich opowiadań na blogu, mimo, że niektóre były też o nich. Tak, Hrabina i Wituś to moi rodzice. Wybrałam więc kilka opowiadań, układając je tak, by były pewnego rodzaju podsumowaniem mojego życia, rozliczeniem z przeszłością i poukładaniem siebie na nowo.Wydrukowałam książkę korzystając z inteligentnego systemu wydawniczego Ridero i elegancko zapakowaną wręczyłam rodzicom w ramach prezentu świątecznego. Tato od razu zaczął czytać fragmenty na głos. Był wzruszony i dumny. Jak się miało niedługo okazać ta mała zielona książeczka spowodowała znacznie więcej wzruszeń i przyniosła sporo radości również czytelnikom nie należącym do rodziny. Nigdy wcześniej żadne moje osiągnięcia, czy to zawodowe czy osobiste nie wzbudziły takich reakcji i nie przyniosły mi tak dużej satysfakcji. No i jak tu nie pisać?

 

 

 

„(…) stwierdzenie, że ja sobie słowo jako tworzywo wybrałam, byłoby nieprawdziwe. Niczego nie wybierałam.

Samo przyszło, a ja go jedynie nie odrzuciłam.”

Karolina Łucja Kozioł

 

 

 

OB: Właśnie, jak tu nie pisać?! Drugi zbiór Dwie kostki cukru jest z miłości, o miłości i dla miłości – zawiera dziewięć nieprzesłodzonych historii miłosnych i został dedykowany Twojemu mężowi. Nie pytam dlaczego piszesz o miłości, wszak wszyscy jej pragniemy, a gdy nie mamy – opowieści zapełniają tę lukę w naszych sercach.  

Jak rozumiesz miłość i jak chcesz opowiadać o miłości?

 

KŁK:  To moje rozumienie miłości z wiekiem bardzo się zmieniło. Teraz postrzegam ją jako podejmowaną codziennie decyzję. Zobowiązanie. Działanie. Zdecydowanie miłość jest dla mnie czasownikiem. Również ze względu na czas trwania. Wybranie miłości jako motywu przewodniego Dwóch kostek cukru było dość przewrotne. Ja nie bardzo lubię mówić o miłości. Ale lubię o niej czytać.

 

OB: Tak, dla mnie miłość też jest po prostu kochaniem.

Czy jest wśród opowiedzianych w Dwóch kostkach cukru  historii kawałek zaczerpnięty z Twojego życia? Ciekawi mnie czy jesteś pisarką, która pisze z własnego doświadczenia, czy raczej z obserwacji świata, czy wyobraźni?

 

KŁK:  Czerpię ze wszystkich trzech źródeł. Mieszam w różnych proporcjach. Czasem opowiadanie to samo życie, tylko pokazane w krzywym zwierciadle. Innym razem historia jest całkowicie zmyślona. Ale która kostka cukru jest tą prawdziwą, a w której kryje się „trucizna” tego nie zdradzę. 

 

OB: Zamykasz swoje opowieści w krótkiej formie – najczęściej wierszu i opowiadaniu. Jakie zalety w nim znajdujesz?

 

KŁK:  Przyznam ci się, że ja po prostu nie umiem pisać długich form. Jestem tak konkretna, że natychmiast wszystko zamyka mi się w kilku zdaniach. Ostatnie opowiadanie miało być moją pierwszą powieścią! Jestem niecierpliwa, niesystematyczna i nie lubię planować a długie formy niestety wymagają tego wszystkiego. Etap redakcji i korekty długiego tekstu też mnie przeraża. Napisanie powieści jest gdzieś w sferze marzeń, ale leży tak bardzo blisko mojego marzenia o przeprowadzce nad morze, że ta powieść pewnie nigdy nie powstanie. Chyba, że… 

 

OB: To ja trzymam kciuki za to, że znajdziesz w sobie odpowiednią motywację, by powstała:)

Kto i co Cię inspiruje? Gdzie szukasz mistrzów i towarzyszy drogi? Ciut, ciut odsłoniłaś przed czytelnikami w podziękowaniach wieńczących Dwie kostki cukru no, i znamy się przecież z jednej ze twórczych przestrzeni dla pisarzy – grupy Piszemy, bo chcemy Krzysi Bezubik na Fb.

 

KŁK:  Tak, Krzysia jest tą osoba dzięki której poczułam, jak bardzo chcę pisać i która przekonała mnie o tym, że mogę, a w grupie Piszemy, bo chcemy poznałam wspaniałych ludzi. Co do mistrzów to… Wiesz, ja mam problemy z zapamiętywaniem nazwisk i jak już jakieś zapamiętam, to znaczy że ten ktoś zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Tove Janson, Stanisłam Lem, Carl Gustav Jung, Wisława Szymborska, Umberto Eco, Olga Tokarczuk, ks. Jan Twardowski i bracia Grimm. To od zawsze i na zawsze. A z towarzyszami drogi to już bywa różnie, bo ja generalnie jestem samotnikiem. Nawet z tak sympatyczną grupą,  jak Grupa literacka Verte nie powędrowałam zbyt długo. Cenię sobie kontakty z innymi autorami, możliwość wymiany doświadczeń i szlifowania warsztatu, i cieszę się, gdy te kontakty nie ograniczają się wyłącznie do przestrzeni wirtualnej, jednak najbezpieczniej czuję się na swojej „wyspie” i tu znajduję większość inspiracji. 

 

OB: Kiedy nazwałaś siebie pisarzem lub pisarką, niezależnie od formy, po wydaniu pierwszego zbioru opowiadań? Wcześniej może? Kiedy przyszedł ten moment, że głowa i serce przyznały zgodnie tak, jestem, pisarką lub pisarzem?

 

KŁK: Ten moment jeszcze nie nastąpił. Nie wiem, czy kiedykolwiek nastąpi. Pisarz/pisarka to w moim rozumieniu osoba, która nie tylko sprawnie posługuje się słowem pisanym tworząc dzieła literackie, ale robi to zawodowo. Do tego robi to w „słusznej sprawie” pisząc o rzeczach ważkich. Ma misję.Dla mnie pisanie to hobby. Piszę o „kapiszonach”. Obawiam się, że gdybym miała pisaniem zarabiać na życie, to po pierwsze musiałabym się pożegnać z wieloma luksusami, a po drugie utraciłabym przyjemność jaką z tego pisania mam. A może to wciąż jeszcze brak wiary w siebie?

 

OB: Jak wygląda Twoje biurko pisarza lub inna przestrzeń, w której tworzysz? 

 

KŁK: Cierpię na brak wystarczającej przestrzeni. Nie mam osobnego miejsca, w którym mogłabym się zamknąć i w skupieniu pracować nad tekstem a głośne stukanie w klawiaturę nie przeszkadzałoby pozostałym domownikom.  Mam biurko w kacie pokoju ustawione tak, że piszę odwrócona plecami do świata i liczę na to, że ten świat nie będzie mi zaglądał przez ramię, przynajmniej przez chwilę. Może to jest też jeden z powodów, dla którego powstają tylko krótkie formy? 

 

OB: Karolina wydałaś dwa świetne zbiory opowiadańZamknięta w ogrodzie wyobraźni /2018/ i Dwie kostki cukru /2019/. Piszesz teksty na swoją stronę na Fb Zamknięta w ogrodzie wyobraźni, bloga pod tym samym tytułem. Twoje teksty można przeczytać także w magazynie satyrycznym PIPA czyli Piękna Istota Pisząca, powstałym z inicjatywy dziennikarki, pisarki i twórczyni Pracowni Słowa – Magdaleny Białeckiej.

Pośród innych Twoich tekstów, trafiły do mnie szczególnie opowiadania komediowe – Obrazki z życia Hrabiny i Witusia /Zamknięta w ogrodzie wyobraźni/ oraz Marianna i Jeremiasz /Dwie koski cukru/. Są wspaniałe, napisane z pomysłem, salwą humoru, lekkością językową. Doskonale uchwyciłaś coś jeszcze – to, co nazwałabym głęboko tkwiącymi w nas przyzwyczajeniami, nawykami, które dla nas codzienne, wyróżniają nas z tłumu. Co Cię kręci w satyrycznym pisaniu?

 

KŁK: Wychowałam się w domu, w którym dowcip, ironia i sarkazm były na porządku dziennym. Mój ojciec, człowiek dogłębnie smutny, depresyjny i pesymistycznie nastawiony do świata uczynił z poczucia humoru zasłonę dymną i tarczę obronną, i nauczył mnie jak się nimi posługiwać.  Wcale mnie nie kręci pisanie satyryczne,  ono mnie wręcz męczy, bo ja też jestem smutasem. Bardzo  chciałabym czasem napisać coś na poważnie, tylko mi nie wychodzi. 

 

OB: Jakie są Twoje pisarskie plany na najbliższą przyszłość – pracujesz już nad nowym projektem pisarskim czy dajesz sobie odpocząć?

 

KŁK: Niczego nie planuję. Nie potrafię tego robić. Mam kilka pomysłów i mam też nadzieję, że one cierpliwie poczekają, aż ja się nimi zajmę i nie odlecą do kogoś, kto jest gotowy zrealizować je już teraz. W najbliższym czasie powinnam ukierunkować wysiłki raczej na ogarnięcie projektu życie. 

 

OB: Rozumiem doskonale. 

Zima zbliża się wielkimi krokami. U mnie na fiordzie dmie i zawiewa, śnieg leży już na szczytach gór, słońce coraz bledsze i zimne, a księżyc nie schodzi z nieba przez połowę dnia. Zaczęły się przygotowania do krótkich dni, ludzie rozświetlają domy po to, by zanurzyć się choć na chwilę w świetle. Szczególny jest tu okres adwentu, który w sensie kulturowym, nie koniecznie religijnym, świętuje się intensywnie. Pewnie właśnie ze względu na wszechogarniający mrok i pragnienie światła. A jak Twoje przygotowania do zimy i Świąt Bożego Narodzenia?

 

KŁK: Moje przygotowania do zimy ograniczają się do wymiany opon w samochodzie. Święta też dawno utraciły swoją magię i stały się tylko dłuższym zimowym weekendem, podczas którego mogę do woli objadać się makówkami. 

 

OB: To mam nadzieję, że będą tego roku wyjątkowo pyszne. Sama też lubię makowiec. Karolina, dziękuję Ci za to miłe spotkanie i rozmowę.

 

KŁK: Dziękuję Olgo.

 

 

 

 

Karolina Łucja Kozioł

Karolina Łucja Kozioł fot. własna

Notka biograficzna

Karolina Łucja Kozioł – urodziła się na Śląsku i tam mieszka już pół wieku. Od dwudziestu lat jest psychologiem i wykonując ten zawód zarabia na życie. Od trzech lat prowadzi blog „Zamknięta w ogrodzie wyobraźni” i umieszcza tam swoje opowiadania i obrazki, bo sprawia jej to przyjemność. W roku 2018  zadebiutowała tomikiem opowiadań lirycznych o takim samym jak blog tytule. Wraz z Grupą Literacką Verte brała udział w pierwszych targach książki niezależnej i artystycznej Nisza we Wrocławiu. Współtworzy magazyn satyryczny PIPA. We wrześniu 2019 wydała zbiór opowiadań o miłości Dwie kostki cukru.  Bezpartyjna i niezrzeszona. Nie bierze udziału w konkursach literackich.  Unika spotkań autorskich. O sobie mówi niechętnie.  

 

 

 

 

Wywiad jest zapowiedzią recenzji Głębi dwóch zbiorów opowiadań pisarki. Czytaj już za tydzień.

 

 

Grudzień, 2019

 

Wszystkie prawa zastrzeżone

  • Jadzia
    Grudzień 3, 2019

    Karolina! Jak miło cię poznać, tak bardziej😘

    • Olga Bartnik
      Grudzień 3, 2019

      Cześć Jadzia, właśnie:) Pomyslałam, że zaproszę Karolinę do rozmowy, ponieważ wpadamy na siebie wirtualnie jak elektrony od jakiegoś czasu, a ja cenię bliższe spotkania. Autentyczność Karoliny bardzo do mnie przemawia. Ściskam Cię, Olga

  • Anna Stranc
    Grudzień 3, 2019

    I już wiem coś więcej. Dziękuję Olgo i Tobie Karolino za ciekawy wywiad.

    • Olga Bartnik
      Grudzień 3, 2019

      Cześć Anna, Dzięki za przeczytanie i Twoje słowo:) To była bardzo interesująca rozmowa. Pozdrawiam serdecznie, Olga

  • Katarzyna Katisha Winters
    Grudzień 3, 2019

    Cieszę się, że mogłam przeczytać wywiad o Karolinie, bliskiej mi duchowo – wszak Śląsk, umiłowanie morza, pisanie i fotografia to coś, co nas łączy. Dziękuję za Twoją rozmowę, Olgo.

    • Olga Bartnik
      Grudzień 5, 2019

      Dzięki Kasia, to bardzo miłe, że czytasz i dzielisz się swoimi wrażeniami. To dla mnie bezcenne:) Olga

  • Anna Judge
    Grudzień 3, 2019

    Olu, wspaniały wywiad, jak to zwykle u Ciebie))) Karolko, dziękuję, że zechciałaś coś więcej o sobie opowiedzieć. Bardzo ciekawie rozprawiłaś się z miejscem do pisania! Wierzę, że Twoje marzenie o zamieszkaniu nad morzem się spełni! Podziwiam Twoje fotografie i Twoje słowo!

    • Olga Bartnik
      Grudzień 5, 2019

      Dziękuję Aniu, że obserwujesz, czytasz i zostawiasz swoje ciekawe komentarze:) Niejeden raz się jeszcze spotkamy:) Pozdrawiam, Ola

  • Karolina Łucja Kozioł
    Styczeń 28, 2020

    Olgo, bardzo ci dziękuję za zaproszenie do twojej przestrzeni. Poczułam się jak prawdziwa pisarka 🙂
    Mam nadzieje, że woda sodowa nie uderzy mi do głowy 😉
    Pozdrawiam serdecznie ciebie i wszystkich zaglądających w głębię „Kobieta być”!

    • Olga Bartnik
      Styczeń 28, 2020

      Bo nią jesteś Karolina. Dzięki za Twoją u nas obecność, na pewno nie ostatnią… 🙂 Olga

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *