„Olśnienia” Magdalena Białecka | Recenzje Głębi

Debiut to rzecz niemal święta. Moim debiutem była recenzja książki – towarzyszki moich wakacji 2018 – ”Olśnienia. Chwile, które odmieniają” Magdaleny (Rybak) Białeckiej. Wędrowałam po Wilnie, a ona razem ze mną. I tam, gdzie przysiadłam na chwilę, chłonęłam jej kolejne historie. Zamieszczam dziś mój debiut recenzencki, opublikowany wcześniej na stronie Kobietą być na Facebooku.

 

Czym jest olśnienie

 

Magdalena mówi tak: ”Olśnienia zdarzają się każdemu. Czasem w sytuacjach tragicznych, a czasem w banalnych. Chwile przebłysku, wglądu, jasności. Chwile, które odmieniają. Bo nagle, dociera do nas jakaś prawda. Jakieś głębsze zrozumienie naszej natury. Zamyka się jakiś rozdział życia i otwiera kolejny.” 

Pisarka prowadzi nas przez olśnienia od własnego, które otwiera cykl i 38. kolejnych wywiadów z ludźmi kultury, którzy żyją i tworzą z pasją. Układ bohaterów od najmłodszego do najstarszego układa się w jedno ludzkie istnienie. Umożliwia nam to wejrzenie w olśnienia różnych ludzi na różnych etapach ich życia. Jak mówi Autorka, siegając po swoją książkę po latach, może rozpoznać, który punkt widzenia jest jej aktualnie bliski, który jej się wydarzył, a który jest jeszcze do odkrycia. 

O swoim olśnieniu, które wydarzyło się w spotkaniu i na zawsze pozostało w sercu, napisała tak: ”Tęskniłam do tego porządku. W którym wszystko było ważne. W którym wszystko miało swoje miejsce.” i wewnątrz którego poczuła, że ”życie jest współistnieniem”. 

Magda pisze lekko i precyzyjnie. Jej słowa, metafory mają znaczenie, wydobywają z ludzi ich głębię. Jest nie lada wyczynem oddać ludzkie olśnienie w krótkiej formie opowieści. 

 

Co odkryłam dla siebie w cudzych olśnieniach? 

 

Nie umiem wybrać jednego, ulubionego olśnienia. Tak wiele światów i słów odkryłam w tym pozornie małym tomiku. Opowiem Wam o ośmiu z nich, które dotknęły mnie najgłębiej.

Mariusz Wilk. Snuje twardą, męską opowieść o przestrzeni, nomadach, odarciu z cywilizacji, które pomaga odnaleźć siebie oraz o tym, jak miłość i praca stają się dwiema stronami tej samej ludzkiej historii. Wszystko tu jest dla mnie i o mnie w kontekście życia jakie pragnę wieźć z bliską osobą.

Krzysztof Krauze. Mówi o doświadczeniu stawania się, skupieniu na sobie i konieczności słuchania, tak w życiu, jak i w sztuce. Według niego każdy może doświadczyć olśnienia – ”przewrotu kopernikańskiego”, wystarczy odwrócić się od ”Ja” ku ”Ty”’.

Henryk Sawka. Zwraca uwagę na ciszę, moment, w którym jesteś i doświadczasz niezwykłości zwykłej chwili. Przejmujące są jego słowa o tym, że konieczna jest ”świadomość końca”, bo pozwala przeżyć życie w pełni, czuć jego smak.

Leszek Możdżer. Mówił bardzo osobiście, że ”najważniejszy jest proces usamodzielniania się”. O tym, że musiał ”zabić swego mistrza w sobie”, by się stać.
O najważniejszej relacji w życiu – z fortepianem, który jest dla niego dialogiem z innymi i z sobą samym. Wreszcie o tym, że wszystko może stać się przełomem i że za każdym zakrętem czeka nas nowe odkrycie.

 

Olśnienia

„Olśnienia. Chwile, które odmieniają”, Autor: Magdalena Rybak, Wydawnictwo: Drzewo Babel, 2009.

 

Stanisław Sojka. Wspomina jak od dzieciństwa zna swoje powołanie, jak szkolił warsztat i poszedł własną, awangardową drogą. Po latach zrozumiał jednak, że ”najważniejszy jestem u siebie w domu” i poczuł, że musi odnaleźć swój własny język. Język polski, w którym wyrósł, doświadczał go przez całe życie by w końcu odszukać ”swoją ścieżkę między słowami” /2007/. A w 2014 wydał razem z Adamem Strugiem genialną płytę ”Strug. Leśmian. Sojka”, opartą na wierszach Bolesława Leśmiana. Tu spotkały się i wybrzmiały pełnym głosem trzy męskie dusze. 

Marek Kamiński. Opowiada o wyprawie z 1995 r. wśród śniegu, lodu, w białą pustkę. Przestrzeń przeorała go. Przez dwa tygodnie ”schodziła z niego skóra cywilizacji”, by dać tak głębokie wyciszenie, że cały ten czas stał się wielką medytacją. Docieranie do siebie, do prawdy o sobie, pozwoliło mu zobaczyć życie z innej perspektywy. Poczuć pełnię i harmonię. 

Stanisława Celińska. Wspaniała aktorka, która przez lata żyła na krawędzi, wadząc się ze sobą i z Bogiem, opowiada o swym dzieciństwie. O tym, że w wieku trzech lat doświadczyła wiary i teatru, jako innej rzeczywistości podczas mszy w kościele. Opowiada o nałogu i jak cudem, zawierzeniem i modlitwą, często pomimo własnej woli, została zniego wyzwolona. 

Krzysztof Piesiewicz. Przywołuje realizm metafizyczny prof. Stefana Świeżawskiego jako podstawę, z której wyprowadził pojęcie ”cudowności spotkań”. Twierdzi, że spotkania są olśnieniami. Nie należy ich lekceważyć. Tych osobistych z drugim człowiekiem, w których każdy coś daje i otrzymuje, które mogą zaważyć na całym życiu. A także tych pośrednich, przez sztukę, które otwierają w nas nowe przestrzenie. 

 

Moje Olśnienie

 

Czytając o zebranych w książce ludzkich historiach i osobistych olśnieniach, stajemy wobec pytania o nas samych, o nasze małe i wielkie momenty przełomu. Przypomniałam sobie jedno z moich pierwszych olśnień. 

Miałam może siedem lat i byłyśmy z siostrą na spacerze z ciotką, która przyjeżdżała do nas czasem z Warszawy. To co o niej wiedziałam to fakt, że jest siostrą ojca, moją matką chrzestną i malarką. Wszystko w niej wydawało mi się piękne, tajemnicze i interesujące. 

Tego dnia słońce rozświetlało park, do którego się wybrałyśmy. Pamiętam pierwsze przebarwione na złoto – kasztanowo liście na drzewach i zieleń trawy. Donikąd się nie spieszyłyśmy. Było to miejsce, my i ta chwila. Pamiętam spacer i rozmowę z ciocią, jak opowiadałam jej o moich sprawach dużej dziewczynki. A ona z zainteresowaniem słuchała i pytała. Robiła to tak, jakby otwierała w mojej głowie nowe zupełnie drzwi i przestrzenie za nimi. I dotarło do mnie, że nie tylko ja myślę i mam swój wewnętrzny świat, ale inni ludzie też go mają. A spotykając drugiego człowieka, spotykasz również jego świat. To wyobrażenie miliardów istnień i przypisanych do nich wnętrz, z których każde jest inne, dało mi poczucie wyjątkowości i radości istnienia. 

 

O Autorce

 

Magdalena Białecka

Magdalena Białecka (Rybak), fot. Arkadiusz Jan Zbiżek

 

Magda Białecka to zaklinaczka słów. Zwie sama siebie starą Smoczycą, która zjadła zęby na pisaniu i uczy pisania innych.

Jest pisarką, dziennikarką – freelancerem współpracującym ze Zwierciadłem, Sensem, Bluszczem, Tygodnikiem Powszechnym, Rzeczpospolitą. Jej debiut pisarski w 2007r. to książka ”Rozbiórka – wiersze, rozmowy i portrety 26 poetów”. Druga książka to ”Olśnienia” /2009/. 

Tu przeczytasz mój wywiad z pisarką.

 

 

 

Fot. z prywatnej kolekcji Magdaleny Białeckiej, opublikowane za jej zgodą.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Napisz pierwszy komentarz.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.