All Posts By Olga Bartnik

Nikt nie patrzy, gdy gasną światła | Opowiadanie

by

Nikt nie patrzy, gdy gasną światła. - Co pan tu robi? - Siedzę. - To wstań pan! I to już! - Pani to musi zawsze tak dramatycznie? - Jakie zawsze? Pan mnie z kimś myli! - Niby z kim? - A skąd mam wiedzieć?! - Od dawna nie widziałem tu nikogo, prócz pani. - Co pan mówi? Tabuny ludzi przewijają się przez to kino. - ...

O wrażliwości, wieszczach i wierzbach – Małgorzata Starosta | Wywiady Głębi

by

Wywiady Głębi to rozmowy, które prowadzę z interesującymi i inspirującymi ludźmi. Przygotowując się do tego spotkania, przeczytałam czwartą powieść mojego Gościa. O co by tu zapytać autorkę piszącą jak maszyna, rozchwytywaną w wywiadach i spotkaniach autorskich? Zapraszam do lektury. O wrażliwości, wieszczach i wierzbach - z pisarką, autorką trylogii Pruskie baby i pierwszej części serii W ...

Nadzieja | Wiersz

by

Nadzieja   nazywam się Nadzieja wierność wczoraj życie dzisiaj pewność jutra po nocy jutrzenka studnia na pustyni zagajnik brzóz na polu lawowym . my name is Hope faithfulness to yesterday today's life certitude of tomorrow dawn after a night well in a desert birch grove on a lava field Rubbestadneset, 6.04.2021 All rights reserved

Różnica | Wiersz

by

Różnica   co różni mężczyznę od anioła? mężczyzna stawia pytanie: po co róży kolce i marzy przy robocie o duszach kobiet które by uwiódł i porzucił gdyby one szalone nie odmawiały anioł nie zadaje głupich pytań tylko hoduje nowe gatunki róż   *   Inne wiersze: Tango, Wrażliwość mężczyzny, Ubiorę się, Na co ci, Kobieta, A o czym myślałeś, Dla Marysi, Piec, Kamień, Kamień II, Sukienka, Alkowa, Trzmiel, Ty, #1082, Czarne dziury, W ogrodzie, ...

Blask poranka | Wiersz

by

Blask poranka   kilka razy otarła się o mnie ramieniem jak przechodzień na chodniku patrzę w tę, ona w tamtą stronę kto wie, może dawała mi znaki łypała oczodołem cięła naskórek uwagi zwykle biała z dystansem na wargach raz się zerwała jak pies z łańcucha podeszła całkiem blisko polizała mi stopy aż zaszło w palce zobaczyłam jej cień dyndający na grubym sznurze nie patrz – powiedziała matka – żeby ludzie ...

Zanosi się na deszcz | Opowiadanie

by

Zanosi się na deszcz   Pan Bowie podniósł do ust filiżankę z herbatą. Pociągnął łyk i syknął z bólu. Chwiejnie odstawił naczynie na porcelanowy talerzyk, aż zadźwięczało. Dałby głowę, że herbata zdążyła już ostygnąć, ale nie, nadal był to ukrop. Tak jakby wchłonęła w siebie cały wrzątek ostatnich tygodni, miesięcy – temperaturę relacji ludzi zamkniętych w domach. Drugą ...