Skamieniałość Skalpel tuż przy twarzy tej kobiety bladozielonej ciało rozpłatane na pół zszyte sznurem mierniczym na okrętkę jej dziedzictwo przyklepane w ich oczach stopy sine kolana noszą ślady bruku – rozkoszy sprzeciwu w otwartej dłoni pąk róży zerwany po drodze w pośpiechu niemal bezwiednie i ślady kolców na liniach papilarnych to nic niebawem rozsypią się w proch kości zwapnieją kręgosłup wybije żyłkami nerwów i zamilknie krzyku kamienia nie usłyszą wśród innych Rubbestandeset, 29. października 2020 Wszystkie prawa zastrzeżone
PRZECZYTAJ TAKŻE
poniedziałek, 1 kwietnia, 2024
Przeistoczenia | Wiersz
czwartek, 9 listopada, 2023
Nie ja pierwszy | Wiersz
czwartek, 7 września, 2023
