Szarość | Refleksja

Nie da się nie lubić szarości, gdy mieszka się w Norwegii. – Zaryzykowałam kiedyś to stwierdzenie podczas przerwy w pracy. Koleżanki uśmiały się i uznały to za uważną obserwację. – Szare góry, skały, ulice, pobocza, wszędzie gruz, kamienne murki, betonowe ściany w budynkach. Szarość w licznych odcieniach króluje w damsko-męskiej, a nawet dziecięcej garderobie /na przykład ulubione kolory wózków dla maluchów to czarny i szary oraz naturalne odcienie wełny na ubrankach dla dzieci/.

 

Szary design kojarzy się z czystością i elegancją. Jedną z najpopularniejszych farb do malowania domów – za białym i czerwonym – jest grafitowy, popielaty i dymiony szary. Popularne dekory to kamienne i betonowe naczynia i figury. Kobiety chętnie noszą srebrną biżuterię, zdarza się wypełnianą szarymi szlifowanymi kamieniami. Norwegowie stapiają swoje serca i zewnętrzne powierzchnie swoich bytów z wszelkimi odcieniami szarości. To ona w połączeniu z bielą, czernią i drewnem daje poczucie im elegancji, piękna, ponadczasowości.
Z czego się bierze ta powszechna fascynacja szarością? Wyrosłam w smętnym blokowisku, które w latach dziewięćdziesiątych rasowano na pastelowe odcienie i przez to wiało od niego jeszcze większą nudą. Jakby oczekiwać, że warstwa farby przemieni treść brzydoty. Norwegia to kraj o powierzchni zbliżonej do Polski, z pięcioma milionami mieszkańców. Ludzie, poza kilkunastoma dużymi miastami, zamieszkują głównie wsie i małe miasteczka, są przywiązani do swoich małych ojczyzn. Większość jeśli nawet wyjeżdża studiować, pracować, pomieszkać gdzie indziej – poza granicami czy w dużym mieście – to często wraca tam, skąd pochodzi.
Norwegowie to ludzie ziemi. Jakość życia znaczy dla nich coś innego niż luksus. Są oczywiście miłośnicy willi za miliony koron, Tesli i innych elektrycznych czy hybrydowych aut, piewcy masakrycznie drogich gadżetów, podkreślających ich status społeczny. Większość ludzi żyje normalnie, ma rodziny, domy z kredytami do spłacenia i używane samochody. Kilka lat temu nie spotykało się niemal sklepów w tanimi markami, a teraz jest ich coraz więcej.

Norwegowie żyją w łączności z naturą, której nie ulepszają na siłę, a przyjmują taką jaka jest. Leje i wieje tu na zachodzie niemiłosiernie. Bywają jesienne słoty ciągnące się tygodniami. Nie bez znaczenia na percepcję barw przez ludzkie oko ma nasycenie promieni słonecznych.

 

Szarość nieba, morza, gór i skał jest wszechobecna i wszechogarniająca. I jest jakaś mądrość w tym, by jej nie kolorować, nie idealizować na przykład poprzez malowanie wnętrz tuneli, które są zwyczajnie przygnębiające. Nie robi się tu tego. Nawet słupy latarni czy przęsła mostów maluje się na kolory współgrające z naturą, na przykład kolor wieczornego morza. I tak krajobraz zewnętrzny stanowi część wnętrza człowieka, zamieszkuje w nim tak skutecznie, że człowiek naturalnie wypełnia nim swoje ludzkie przestrzenie.

 

Na tle tej szarości i w odniesieniu do niej widać zmiany pór roku, ich kolory i odsłony. Dla Norwegów szary jest pewnie tak organiczny, jak oddychanie. I jak to zaczniesz dostrzegać, akceptować, bez poprawiania, pokochasz tę ziemię, tak inną niż swoją.

 

W Polsce adekwatne kolory to kolor ziemi, lasów, pól i łąk. Barwy, których nie da się tego wyrwać z serca i pamięci.

Dobrego tygodnia Wam życzę.

Napisz pierwszy komentarz.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *