All Posts By Olga Bartnik

Zmrożona | Wiersz

by

Zmrożona   Mrożone koszyczki hortensji – pan kupi dla ładnej pani zwiędłe powoje pretensji zatopi w czułości taniej   Mrożone płatki róż fiołków kwitną na lodzie jak żywe złożone między poduch tobołki wzniecą uczuć płomienie prawdziwe   Mrożone trawy garściami rwane w słońca ostatniej godzinie rozściel łąką między sercami co w sobie znajdziesz, w niej nie zaginie   Rubbestadneset, 16.11.2020   Moje wybrane wiersze: Tango, Wrażliwość mężczyzny, Ubiorę się, Na co ci, Kobieta, A o czym ...

Dominika Wieszczak | Wywiad Głębi

by

Drogi Czytelniku, Zapraszam Cię do przeczytania świeżutkiego wywiadu Głębi z Dominiką Wieszczak – autorką powieści Pustka, objętej przeze mnie patronatem medialnym.   Olga Bartnik: Witaj, Dominiko w Głębi! Miło Cię gościć. Dominika Wieszczak: Dzień dobry, Olgo.   OB: To szczególny wywiad Głębi, ponieważ do zadawania pytań zaprosiłam po raz pierwszy Czytelników Głębi. Gotowa? DW: Jak najbardziej.   OB: Pozwolę sobie zacząć naszą rozmowę od pytania ...

Babci Irenie | Wiersz

by

Babci Irenie przyszłaś w półśnie – w imię Ojca i Syna i Ducha świętego... zostawiłaś klucz do twojego mieszkania zamknięte na dwa zapach boazerii i kompotu z malin łososiowe ściany drabina w piwnicy – na emeryturze na parapetach ciagle kwitną fiołki geranium pelargonie sękacz za zasłoną kugiel bucha z przypalonego gara Ty się krzątasz wokół stołu synowie córki twój śmiech kolędy ludowe piosenki podkradam makowca chwytam figlarne spojrzenie gołębich oczu w ...

(U)kamienowanie | Wiersz

by

(U)kamienowanie   Ukamienuj a gdy tchu zabraknie rozpłataj kamień rozłup na pół wyjmij skrwawioną duszę połóż na sterylnym stole, zmierz i zważ aż zgaśnie zawiń w codzienną gazetę wiadomości do bólu zbędnych ciśnij do kubła w poniedziałek jeździ śmieciarka puste wnętrze wchłonie skurczone ciało obtłucze z każdej strony wywiezie na łąki zrzuci w dorzeczu rzeki skąd wołanie kamieni niesie się echem w wieczności     Rubbestadneset, 29. października 2020     Wszystkie prawa zastrzeżone 

Skamieniałość | Wiersz

by

Skamieniałość   Skalpel tuż przy twarzy tej kobiety bladozielonej ciało rozpłatane na pół zszyte sznurem mierniczym na okrętkę  jej dziedzictwo przyklepane  w ich oczach  stopy sine  kolana noszą ślady bruku – rozkoszy sprzeciwu w otwartej dłoni pąk róży zerwany po drodze w pośpiechu niemal bezwiednie i ślady kolców  na liniach papilarnych to nic niebawem  rozsypią się w proch kości zwapnieją  kręgosłup wybije żyłkami nerwów i zamilknie krzyku kamienia nie usłyszą wśród innych     Rubbestandeset, 29. października 2020     Wszystkie prawa zastrzeżone

Miecz | Bajka

by

MIECZ   Dawno, dawno temu była sobie Dziewczynka, która nie wiedziała jak się przyjaźnić. Ciągle śniła, dlatego spóźniała się do szkoły. Na przerwie stała sama przy oknie z nosem w książce, której nie czytała. Obserwowała ludzi – grupki znajomych i przyjaciół wygłupiających się, rozmawiających, uśmiechniętych i skrzywionych. Do żadnej z nich nie pasowała. Nie wiedziała dlaczego. Pewnego ...

Oda do wolności | Bajka

by

ODA DO WOLNOŚCI Był sobie flet, który posiadał magiczną moc. Ten, kto na nim zagrał, mógł otwierać usta, supłać aorty serc i zaciskać pięści człowieczego tłumu. Zwykle przechowywano go na dnie skarbca państwa środka. Jednak raz na jakiś czas Władca posyłał swojego kanclerza, by wyciągnął wszystkie klucze, otworzył wszystkie zamki i wydobył flet na światło dnia. Dźwięk fletu ...