Twoje imię Zostało mi Twoje imię szklany flakon wilgotnych wspomnień – sól dobrze wchłania wodę paczka pieluch tęcza leków na nocnym stoliku maść na odleżyny szpulki bandaży modlitewnik z wyświeconymi rogami łyżeczka pod łóżkiem upadła zapomniana – nie było komu się po nią schylić zapach starej kamienicy Została sekwencja Twoich liter – kaligrafia na blaszanej tabliczce miejsce spoczynku pod jesionem zasłona pamięci i ciszy moje puste ramiona Wieczny odpoczynek racz jej ...
Ruina | Wiersz
Ruina Był ruiną – Domem bez okien. Bramą bez drzwi. Twarzą bez oczu. Drzwiami bez klamek. Puszką bez otwieracza. Ciałem bez duszy. Żadnej łączności sygnału śladu bytu. Wyjałowiony grunt, na którym zamieszkałam. Myślałam: może sny ma kolorowe? Zasypiał, budził się niemy i głuchy. Kto jak nie ja, myślałam, nakręci na nowo sprężynę czasu, aż mu się zachce b y ć teraz zaraz, a nie tam gdzieś kiedyś. Nie wierzyłam, że tam pod spodem, w fundamentach, ...
Boczna uliczka | Wiersz
Boczna uliczka To nie wymagało wielkiej odwagi: spakować przedmioty. Zatrzasnąć drzwi bagażówki. Zjeść ostatnią kolację ze znajomymi, którzy niebawem zapomną moje imię. Nakręcić zegar na piątą, ostatni raz patrzeć na świt nad Odrą. Zebrać uśpione ciała dzieci, na główkach krzyże palcem skreślić, zapiąć pasy bezpieczeństwa. Wsiąść w samolot, wylądować na biegunie świata, gdzie ludzie mówią na wdechu. Upoić się zapachem twojej skóry. Nie odróżniać białej nocy od szarości dnia. Żyć marzeniem ...
Sad wiśni | Wiersz
Sad wiśni Czy mi się śni? za oknem sad wiśni oszalał, zakwitł, mieni się, rumieni, ciążą do ziemi kiście pełne czerwieni grudniowe gałęzie bez wiosny, pąków, liści w nagim pędzie nie chcą czekać, marzyć, zwlekać, tylko żyć. Czy mi się śni? Nie, to naprawdę m y. Tobie Rubbestadneset, 4. grudnia 2020 Moje wybrane wiersze: Tango, Wrażliwość mężczyzny, Ubiorę się, Na co ci, Kobieta, A o czym myślałeś, Dla Marysi, Piec, Kamień, ...
Jawnogrzesznica | Wiersz
JAWNOGRZESZNICA Złapali jawnogrzesznicę na gorącym czynie, gdy brała w ręce parzące, a obce naczynie i wstawiła w afekcie wprost do pieca swego, jakby skarbu nie miała większego od niego. Wywlekli niebogę na główny rynek miasta. Kobiety chwytały kamienie jak wałki do ciasta, by rozbić piec przeklęty w społecznym czynie – ten, co chciał rozżarzyć nieswoje naczynie. Czy ty dziewko życia swego nie szanujesz? Zaraz ty ...
Ty tam, ja tu | Wiersz
Ty tam, ja tu Po drugiej stronie światła śpisz. Śnisz, gdy zmywam naczynia. Kupuję nasz powszedni chleb smaruję masła słonym całunem. Czy twoje kromki też tak jesz i pijesz gorzkiej kawy kubek? Odbieram dzieci ze szkoły, czytam w języku nieswoim legendy o nieznanych bohaterach. Tropię trole na spacerach w lesie, gdzie wiatr znad fiordu mnie poniesie. Czy staję się jednym z nich na grzęzawisku moich dni? Tytanem polarnej zorzy ...
Matka | Wiersz
Matka Zobaczyć jej uśmiech, zasłużyć na gołębich oczu obecny blask marzenie dzieciństwa trzymała w garści nitki dni i nocy słońca i księżyca galaktyk i gwiazd czy zdoła jeden człowiek choćby gigant szczelnie wypełnić dwa przedsionki, dwie komory stać na straży zastawek jak bosman w marynarskiej kuchni zakrzyknąć gdzie smaku życia domiar, a gdzie brak Rubbestadneset, 09.2020 Tango, Wrażliwość mężczyzny, Ubiorę się, Na co ci, Kobieta, A o czym myślałeś, Dla Marysi, Piec, ...






